




Opowieści świąteczne - opowieść o byłej właścicielce tej strony nazwijmy ją Pani H.
Troszkę wprowadzenia : nazwę siebie w tej historii poprostu ja , a więc ja jestem chyba za miła i za serdeczna, gdyż
zaprosiłam kiedyś Panią H i stworzyłam jej ta stronkę która miała na celu wypromować jej to czym się min. zajmuje.
Jak poznałam Panią H.....pracuję z jej mężem (komentarz: bardzo fajny człowiek)
Historia: pierwszy dzień świąt, jak co roku jest wspaniała atmosfera chociaż chyba każdy czuł się przejedzony i leniwy
oczywiście z obżarstwa, był już wieczór gdy spojrzałam w komórkę ponieważ przyszedł do mnie sms.....patrzę i oczą nie
wierzę a tam sms-y od Pani H. było tam oprócz dużej ilości wyzwisk których nawet nie będę cytowała coś że kogoś
zabije, że łączy mnie coś z jej mężem (komentarz: ładnie to ujełam bo w sms-ie było o wiele gorzej to nazwane ) coś o
zniszczeniu mi życia ach i coś o spaleniu mojego domu (komentarz: kto nie wierzy , mam je wszystkie zachowane)
Najpierw myślalam że to pomyłka ale w jednym z nich było moje imie więc zadzwoniłam do Pani H, ona dużo krzyczała
że niby jej podejrzenia są prawdziwe wie to napewno bo znalazła mój włos :))), chciałam dobrze więc zaprosiłam Panią H
na 20.30 do mnie do domu żeby wyjaśnić sprawę ze mną i moim mężem bo ja nie mam nic do ukrycia. Po chwili Pani
H. się rozłączyłą zapewniając mnie że zaraz oddzwoni. Oczywiście nie oddzwoniła.
Mój mąż się trochę wkurzył szczególnie na te wyzwiska pod moim adresem no i za groźby spalenia domu a że pracuj w
policji odrazu stwierdził że zgłaszamy to jako groźby karalne, dałam mu komórke i uprosiłam żeby ze względu na jej
męża sam do niej zadzwonił .....nie odebrała ale napisała po chwili i już tak jakby się odmyśliła było coś tam że nie mam
już romansu z jej mężem ale bede miała, coś o tym że mam zmienić pracę jeszcze pare wyzwisk i dalej o nieszczeniu
życia, było tych sms-ów kilka odpisałam jej w moim ostatnim sms-ie że niszczy tylko i wyłącznie sobie i swojej rodzinie
tak piękne święta ona na to cytuję..." ja już dawno nie mam rodziny a te święta są udawane.." Dlatego że byli już u mnie
goście ...i troszkę ich przez to zaniedbywałam ...nie odpisałam a pozatym stwierdziłam że to ni moja sprawa ,
psychologiem nie jestem. Jednak Pani H tak nie myślała..w czwartek rano znowu napisała do mnie żebym zmieniła pracę,
(komentarz: kurcze nie ona mnie zatrudnia) , zadzwoniłam do niej oczywiście nie odebrała więc zadzwoniłam do jej
pracy jak zoriętowała się że to ja odrazu odłożyła słuchawkę, mój mąż ponownie stanął w mojej obronie i stwierdził że
jak ona mi robi wstyd w pracy to pojedziemy do niej i zrobimy to samo ale zadzwonił w międzyczasie mąż Pani H i
poprosił żebyśmy się wstrzymali że on zaraz u nas bedzie...przyjechał z przeprosinami ...podobno ona nie chce wcale mi
dokuczyć (komentarz: i nie dokuczyła:)) tylko jemu mają kryzys w małżeństwie podobno już od dawna i ona
stwierdziła że mu życie utruje, ma różne pomysły o których nie będe pisać tutaj bo wstyd powiem tylko że min szataż i
jednym z tych pomysłów jest też utrucie mu życia w pracy........
Moje rozmyślania: Czy tak wygląda związek dwojga dorosłych ludzi? Czy szantaż i ośmieszanie swojego męża w oczach
innych to jakiś sposób na dobre małżeństwo?....................nie wiem jak już pisałam nie jestem psychologiem ale może
wypowiecie się Wy odwiedzający ta stronkę zostawiłam tu księgę gości do wpisania P.S. Pani H nie przeprosiła mne do
tej pory.....od siebie przepraszam że nie ma tu zdjęć ani psów ani myszek bo napewno tego się spodziewaliście
